wtorek, 16 czerwca 2015

Moja pielęgnacja twarzy+ info o 3. krokach Clinique

Hej:)
Ten post miał się pojawić już wczoraj, lecz niestety z przyczyn ode mnie niezależnych,  nie udało mi się go stworzyć. Nic straconego pojawi się dzisiaj. Tematem posta będzie  codzienna pielęgnacja mojej twarzy.

Zacznę od przedstawienia mojego typu skóry. Posiadam cerę suchą ze skłonnością do niedoskonałości. Od lat walczę z trądzikiem. Wizyty u dermatologa, Izotek i inne dermatologiczne mazidła dawały efekt krótkotrwały  lub nie dawały go wcale. Jakiś rok temu za namową cioci sięgnęłam po trzy kroki Clinique. Był to strzał w dziesiątkę. Fakt, nie stosują tylko i wyłącznie tego tria, ale jest ono częścią całości mojej pielęgnacji.

Myślę, że większość osób słyszało o sławnych trzech krokach Clinique. Polegają one na: 1. oczyszczaniu, 2 złuszczaniu, 3 nawilżaniu. Z racji ceny kupiłam najpierw zestaw miniaturek. Wolałam zainwestować 80 zł w miniaturki kosmetyków do 1. typu skóry, niż wydać 400zł na coś co nie podejdzie mojej skórze.
Wypróbowałam i stwierdziłam ok... kupuję. Ceny kosmetyków Clinique są bardzo wysokie. Oczywiście najbardziej opłacalnym rozwiązaniem jest kupno największych opakowań. Dlatego też przeglądając strony Douglasa, Sephory i Clinique szukałam tychże największych pojemnościowo opakowań. Za Żel do mycia twarzy o pojemności 200ml zapłaciłam 90zł, za tonik 400ml 125 zł a za krem 200 ml zapłaciłam aż 185 zł. Dużo... wiem, ale kosmetyki te są mega wydajne. Krem stosuję od lipca i kończę dopiero teraz pierwsze opakowanie.
Zakupu dokonałam przez internet na stronie Douglasa, bo wyszło mi najtaniej. Teraz jednak uważam, ze najlepiej kupić te produkty w stacjonarnym sklepie Clinique lub na ich stronie, gdyż dają znacznie ciekawsze gratisy. Przy zakupie toniku dostałam 5ml maskarę, której pełnowartościowy produkt (9ml) kosztu 99zł.... A przy zakupie kremu otrzymałam 5ml. próbkę kremu pod oczy , której pełnowartościowy produkt (15ml) kosztuje 169zł. Kupując cały zestaw na stronie Douglasa dostałam tylko jakąś próbkę perfum i balsamu do ciała....
Ah... zapomniałam. Kosmetyki Clinique są hypoalergiczne i  bez zapachowe. Ich opakowanie jest plastikowe, ale porządne.
Podam Wam również pełne nazwy produktów, żebyście nie miały problemu z odnalezieniem ich w internecie.
Żel:  Liquid Facial Soap -  MYDŁO DO TWARZY- Extra-Mild - Skóra bardzo sucha i sucha
Tonik: Clarifying Lotion 1-  Płyn złuszczający- Typy skóry: 1 – Bardzo sucha lub sucha
Krem:  Dramatically Different Moisturizing Lotion+ - Emulsja nawilżająca Typy skóry: 1 – Bardzo sucha lub sucha, 2 - Mieszana w stronę suchej


No to tyle wstępu przejdźmy do pielęgnacji porannej.

Co rano myję twarz żelem Clinique, który ją ładnie oczyszcza. Następnie przemywam buzię tonikiem. Początkowo stosowałam tonik z Clinique, jednak później stwierdziłam, że na dzień wolę stosować coś bezalkoholowego. Wybór padł na Ziaję- tonik aloesowy. Na zdjęciu widnieje tonik ogórkowy, z racji że w sklepie nie było aloesowego wzięłam taki jaki był. Później nakładam krem nawilżający również z Clinique, a na koniec zajmuję się makijażem.

Głównym punktem wieczoru jest demakijaż
Niezależnie od tego czy mam wytuszowane rzesy wodoodporną maskarą czy nie zawsze używam dwufazówki z Ziaji. Fakt, pozostawi na powiece tłustą warstwę, ale pozbywam się jej za pomoca wacika z płynem micelarnym. Aktualnie stosuję Płyn rumiankowy od Green Pharmacy. Przelewam go sobie do innej buteleczki z pompką, która  ułatwia aplikację.

Przyszedł czas na pielęgnację wieczorną.


I tutaj znowu pojawia się żel czy mydło do mycia twarzy z Clinique. Następnie idzie w ruch tonik. Z dużego opakowania  pojemności 400ml ciężko było mi nalać trochę produktu na płatek kosmetyczny, więc przelewam go sobie do mniejszej butelki z zestawu miniaturek. Po toniku czas na krem. Od marca stosuję  La Roche Posay- Effaclar Duo +.  U mnie spisuje się bardzo dobrze. Mam wrażenie, że blizny potrądzikowe znikają dzięki niemu. I na koniec krem pod oczy. Jako gratis do jakichś zakupów dostałam próbkę Sensai Prime Solution. Stosuję, stosuję i nie mogę wykończyć. W zapasie mam próbkę kremu All About Eyes od Clinique.

Aktualnie jestem zadowolona z mojej pielęgnacji.  Spisuje się dobrze i  wystarcza na bardzo długo.

A Wy jakiej pielęgnacji używacie? Miałyście któryś z tych produktów? 
Mam również do was pytanie. Co powiecie na kilka postów typowo wyjazdowych ? Mam na myśli posty o  kosmetykach przydatnych na urlopie, o pakowaniu itp? 27 wyjeżdżam, więc mogę dokumentować, jak u mnie przebiega ten proces:) 

Pozdrawiam, 
Sylwia



sobota, 13 czerwca 2015

Yves Saint Laurent Black Opium - moje zdanie

Hej.
W dzisiejszym wpisie napiszę kilka zdań o zapachu YSL Black Opium. Jak wiecie, jakiś czas zgłosiłam chęć otrzymania próbki perfum YSL Black Opium. W ubiegły piątek przyszła do mnie próbka tegoż zapachu. Chcecie dowiedzieć się więcej? Zapraszam do dalej części posta.
Zdjęcie z internetu


Po pierwsze opakowanie. Ciężko będzie mi wypowiedzieć się na temat buteleczki, ponieważ nigdy jej nie widziałam. Opierając się na zdjęciach w internecie sądzę, że opakowanie bardzo ładnie wygląda.  Czarna buteleczka nawiązuje do nazwy produktu, a różowe elementy odzwierciedlają charakter zapachu. Niektórzy mogą uznać brokat za tandetę, dla mnie jednak dodaje uroku i przyciąga uwagę. Produkt możemy kupić w trzech wersjach wielkościowych - 30, 50 i 90ml.
Dodam jeszcze kilka zdań o butelce próbki. Aplikacja była nie lada wyzwaniem. Musiałam oderwać "główkę" flakonika, a później chcąc by perfumy nie wyparowały zatkać nią otwór.

Po drugie zapach. Zapach zamknięty z brokatowej buteleczce jest słodki i jak dla mnie (zaraz po aplikacji) ciężki, ale nie duszący. Po kilku godzinach słabnie, ale jest nadal wyczuwalny. Na mojej skórze utrzymywał się ponad 12 godzin, więc całkiem sporo.  Na stronie Douglasa znajdują się nuty zapachowe. A więc:
NUTA GŁOWY: Esencja różowego pieprzu, mandarynki, akord gruszki 
NUTA SERCA: Absolut kwiatów pomarańczy, akord jaśminu sambakowego 
NUTA BAZY: Akord kawy, absolut nasion wanilii, esencja paczuli 

Zapach może uchodzić za dość... młodzieżowy. Kojarzy mi się z zapachami Avonu i Avril Lavigne.

Po trzecie dostępność i cena. Black Opium możemy kupić z Douglasie oraz w Sephorze, gdzie zapachy są bardzo drogie.  30ml-D-249, S-259/ 50ml-D-360,S-379/ 90ml-D-549,S-539. Oczywiście perfumy możemy znaleźć też w internecie, gdzie cena jest troszkę niższa.

Po czwarte opinia. Zapach bardzo mi się podoba, ponieważ uwielbiam słodkie zapachy. Nie jest jednak warty swojej ceny.Testując próbkę usłyszałam pochlebne opinie. Spotkałam się również z opinią, że zapach jest zbyt słodki. Cóż... różne osoby, różne charaktery i różne gusta. Wszystkim się nie dogodzi.  Myślę, że kupiłabym go gdyby cena była niższa. 

A Wy, testowałyście ten zapach? Co o nim sądzicie? :)
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania i obserwowania.

Sylwia




czwartek, 11 czerwca 2015

Makeup Revolution - I Heart Chocolate - Przegląd kolorów + opinia

Hej :)
Dzisiaj kolejny post z serii "Przegląd kolorów". Przyjrzymy się sławnej paletce Makeup Revolution-  I Heart Chocolate.  Jest to paleta robiona na styl Chocolate Bar od Too Faced.  Nie posiadam niestety tej od Too Faced, więc nie mogę ich porównać.  Chcecie poznać  mleczną czekoladkę? Zapraszam do dalej części postu.


Paleta składa się w 16 cieni: 6 matowych, 3 z drobinkami, 6 metalicznych i  1 perłowy.  Mają zabawne  i wpadające w ucho nazwy. Kolor cieni przedstawiony na opakowaniu znacznie dobiega od rzeczywistego.  Ważą 22g i zamknięte są w solidnym, plastikowym opakowaniu z dużym lusterkiem. Opakowanie imituje tabliczkę czekolady do tego stopnia, że chce się ją ugryźć Do cieni otrzymujemy pacynkę- ja wyrzuciłam ją zaraz po otwarciu palety.  Paleta ma podobno pachnieć czekoladą z orzechami, ale ja czuję tylko sztuczny zapach przypominający klej do tapet. 

Jak jest w utrzymywaniem się cieni? Cóż... Zawsze stosuję bazę, więc cienie trzymają się cały dzień na swoim miejscu. Ich wadą jest jednak osypywanie zwłaszcza tych z drobinkami.Niestety jak przypadło na maty jasne kolory są słabo widoczne na skórze, ale ratuje je baza.

Dostępność? Głównie w drogeriach internetowych.  Coraz częściej można znaleźć palety z  rodziny czekoladek w drogeriach lokalnych np: Kosmyk czy Jasmin. Cena oscyluje w okolicach 40 zł.

Podsumowując, paletka jest godna polecenia. Cienie się długo utrzymują, ale osypują, Można stworzyć nimi ciekawe makijaże wieczorowe i dzienne. Minusem może być dostępność i zapach.
Myślę, ze liczne plusy niwelują te kilka minusów.  Polecam i nie mogę się doczekać, aż dokupię kiedyś kolejne. Marzą mi się oj marzą <3

Ocena: 4/5

A teraz zapraszam do obejrzenia zdjęć.  Swatche robione są na skórze, bez bazy.




 



A teraz kilka zdjęć z bliska:) Uwielbiam te kolory <3

Od lewej: You Need Love, Piece Me Together, One More Piece
Od lewej: Love Torn, Stolen Chocolate, Thank Friday.
Od lewej: More! , Pleasure Girl, Meet Chocolate

Od lewej: Unforgiveable, Love Divine, Smooth Criminal
Od lewej: Chocolate Love, You Need More, What A Way to Go
Endorphins Ready!
A teraz czas na ogólne swatche. Kolory swatchowane rzędami, od lewej do prawej




Pierwszy rząd
2. rząd
3. rząd



No to tyle na dziś. Co sądzicie o tych "czekoladowych" cieniach? Macie którąś z paletek? Jak się spisuje?

Czekam na komentarze i nowe obserwacje. Jest to dla mnie niesamowita motywacja :)

Pozdrawiam,
Sylwia 






wtorek, 9 czerwca 2015

Sleek Oh so special- przegląd kolorów i recenzja

Hej hej :)

Przed zakupem kosmetyków w internecie zawsze staram się przyjrzeć jak dany produkt wygląda. Fakt, jest sporo zdjęć przedstawiających dany kosmetyk. Jednak mimo ich ilości czułam pewien niedosyt. Postanowiłam wprowadzić serię postów, w których będę pokazywała, a nawet porównywała kolory produktów.  Znajdziecie tutaj wiele zdjęć( czasem nawet podobnych), które pomogą idealnie oddać kolor :) Na pierwszy ogień idzie jedna z pierwszych palet cieni, jakie zagościły w mojej toaletce. Mowa o paletce Sleek Oh so special.


Oh so special to paleta idealna do makijaży dziennych, jak i wieczorowych. Znajdziemy tutaj róże, brązy, a także biel i czerń. Spotkamy tu maty i perły.  Maty tyłka nie urywają. Widoczne są minimalnie. Ratuje je tylko użycie bazy. Natomiast perły są niesamowicie napigmentowane, ale osypują się. Na zdjęciach zobaczycie, że moim ulubionym cieniem z tej palety jest  Gateau- róż ze złotymi drobinami. Uwielbiam nakładać go na cała powiekę. Na bazie otrzymują się cały dzień, nie rolują  się i nie rozmazują.
Paletę można kupić w sklepach internetowych za 39,99 lub w drogeriach Jasmin  za ok. 44zł. Jestem przerażona wzrostem cen palet. Pamiętam jak kiedyś można było kupić je za 34 zł.  Dostępność i cenę oceniam na 3/5.
Produkt otrzymujemy w solidnym opakowaniu z dużym lusterkiem. Jest to niewątpliwy plus.
Myślę, że paleta jest godna polecenia, zarówno tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z makijaże, jak i dla tych którzy zajmują się wizażem zawodowo.

Zapraszam do zdjęć :)




Od lewej: Bow, Organza, Ribbon
Od lewej: Gift basket, Glitz, Celebrate.
Od lewej: Pamper, Gateau, The Mail
Od lewej: Boxed, Wrapper Up, Noir
A teraz różne ujęcia wszystkich kolorów razem :) Swatche podane są w jakiej kolejności, w jakiej znajdują się w paletce.







Co sądzicie o takiej serii przeglądowej? A co o paletce Oh so special? Miałyście ją? Jak się u Was spisuje?:) 

Zachęcam do komentowania i obserwowania. To dodaje  mi motywacji.

Pozdrawiam, 
Sylwia





poniedziałek, 8 czerwca 2015

Nowości zakupowe, czyli napad na Kraków

Hej hej,
dziś wpis zakupowy. Z racji zbliżającego się wesela( nie mojego :) ), wyjazdu na wakacje i wyników maturalnych postanowiłam poczynić małe zakupy. Zaraz... wróć... miały być małe, ale wyszło jak zawsze. Muszę się przyznać, że nie żałuję zakupów.  Jesteście ciekawe co zakupiłam? Zapraszam do dalszej części postu!





Na pierwszy rzut lecą krótkie materiałowe spodenki. Kupione w Centrum Handlowym Tandeta za 15 zł. Czarne zakupiłam z myślą o pływaniu, szare do chodzenia na co dzień. Mają baardzo przyjemny materiał i idealną długość, bo nie odsłaniają tyłka :)








Śliczne, koronkowe, baleriny również z CHT. Są niesamowicie wygodne. Kosztowały 42 zł. Kupiłam je z zamiarem założenia na weselu, jak nogi w szpilkach odmówią posłuszeństwa.







Kolejne buty.... Jest to prezent od mamy na dzień dziecka. Buty a'la Vansy za szalone 49 zł w Deichmannie.  Powiem Wam, że nie jestem napalona na firmowe buty (może tylko na nike :D). Nie uśmiecha mi się wydawać 250zł na jakieś głupie trampki. Wolę za tę kwotę kupić sobie 5 (PIĘĆ!) par takich jak na obrazku w różnych kolorach i mieć wybór.  Jest to już moja druga para. Pierwszą kupiłam jakoś w marcu i jest bardzo wygodna. Nic się z nimi nie dzieje, nie pruje się, nie odfarbia. Polecam!


Za tymi butami przeszłam pół Krakowa. Szukałam na wesele czarnych butów - zabudowanych z paseczkiem. NIE BYŁO ICH NIGDZIE. Żadna sieciówka, żaden sklep  prywatny nie miał w ofercie takich butów. Dopiero w drugim albo trzecim Deichmannie znalazłam buty idealne. Obcas nie jest zbyt wysoki- jest to 7-8 centymetrów. Są tak wygodne, że chodząc w nich miałam wrażenie, że chodzę w baletkach.  Przetańczyłam w nich całą pomaturalną imprezę w stylu Hollywood. Dla kogoś, kto nie chodzi w szpilkach to jest sukces. Cena: 79zł







W Terranova upolowałam top idealny pod luźne, mocno powycinane pod pachami koszulki- 14zł












Na wyprzedaży w H&M upolowałam pierwsze w życiu jeansowe szorty:D Za 20 zł to żal nie wziąć.










Na wesele potrzebowałam małej czarnej torebki ze srebrnymi dodatkami. Nawet nie wiecie jaki problem miałam znaleźć taką własnie torebkę.... Większość czarnych połączona jest ze złotem...
Tę z zdjęcia kupiłam w New Yorkerze  za niecałe 40zł










Szukałam też zwykłych czarnych baletek.Tutaj pojawia sie kolejny problem. Wszędzie były taka wycudowane z jakimiś tandetnymi ozdobami. Te równiez kupiłam w NY za niecałe 40 zł



W NY byłą promocja na stroje kąpielowe.  Te ze zdjęć kosztowały (za całość: góra i dół razem)UWAGA: niecałe 20 zł. Pomyślałam no nieee... Biorę! Wzięłam dla siebie miętowy i czarny, a dla sis noenowo różowy. Dobrze, że kupiłam je z rana (kolo 10) bo po 17 z pełnych kilku stojaków ostało się tylko kilka sztuk miętowych, ze dwa czarne, a różowych nie było już w ogóle.




















I ostatnie ubraniowe nowości to kiecka na wesele i żakiecik a'la skórzana kurteczka. Kupiłam je w CTH. Sukienka- 150zł, a żakiecik 70. Myślicie, ze może być na wesele?














W SuperPharm  kupiłam pilniczek za 7,19 i pęsetę za 10zł.









W jednej z krakowskich aptek upolowałam Effaclar Duo + w zestawie z żelem do mycia buzi i żel antybakteryjny. Dostałam w gratisie dwie
próbeczki. Zapłaciłam 57zł.










W Rossmannie kupiłam antyperspirant z
Rexony (10zł), żel do golenia Olay (11zł)
i plastry do depilacji Joanna Sensual (6zł).













W Hebe dorwałam żel do brwi i rzęs (6zł)
oraz folię do zdobień paznokci (6zł).










W Yves Rocher zrealizowałam bon urodzinowy
i kupiłam perfumy o zapachu zielonej herbaty za
 42 zł (100 ml) i pastylkę do kąpieli (4zł).
Dostała próbkę podkładu w gratisie. Dodatkowo
dostałam zestaw biżuterii i torbę plażową,
ale gdzieś mi się zawieruszyły.


Po raz pierwszy zawitałam również do drogerii Jasmin. Skusiłam się na rzęsy Ardel Demi Wispies oraz klej do rzęs po 17,99. Dodatkowo kupiłam szminkę z Golden Rose Vision Lipstick w kolorze 104 za 7zł. Dokupiłam jeszcze wychwalaną gumkę do włosów Invisibobble za 5 zł . Dostałam w gratisie próbkę kremu brzozowego. Ogólnie fajna drogeria bo posiada w asortymencie rzeczy dostępne tylko w internecie, noo ale ceny są wyższe o 3-4zł niż w drogeriach internetowych.







W Clinique zakupiłam krem do twarzy z filtrem 30 za 29 zł. Dostałam w gratisie próbkę kremu pod oczy, kremu nawilżającego i inteligentnego
serum.  Fakt Clinique jest drogą firmą ale porządną. Lubię ich kosmetyki.










Na koniec w Kuchniach Świata kupiłam tapiokę do domowego Bubble tea  (6,5)i na stoisku Yankee Candle zakupiłam przesłodko pachnący wosk do kominka (7zł).


To by było na tyle. Co myślicie o moich zakupach? Miałyście któreś w tych rzeczy? A jak sukienka na wesele? Myślicie, ze jest odpowiednia?

Zapraszam do obserwowania i komentowania:)
Pozdrawiam,
Sylwia